Francesco gra w restauracji pasta i bastaPodczas kolacji toskańskiej włoskie przeboje od lat 50-tych do współczesnych będzie śpiewał i grał na gitarze Francesco Chiarini.

Francesco jest włoskim muzykiem-amatorem, od kilku lat żyje w Warszawie i pracuje w branży całkowicie nie związanej z muzyką. W wolnych chwilach chwyta jednak gitarę i dzieli się swoją pasją z innymi.

Gra na gitarze i śpiewa od najmłodszych lat. Na kursach w szkole muzycznej w miasteczku Piacenza, gdzie się urodził, Francesco poznawał tajemnice gitary klasycznej, akustycznej i elektrycznej.

Ww Włoszech dał około 50 koncertów - głównie w Mediolanie, Turynie, Brescii i Parmie.

- Także teraz w Polsce staram się występować w dobrych klubach i restauracjach, gdzie mój głos i moja ukochana gitara akustyczna uzupełniają miła atmosferę - mówi Francesco

W gitarowym repertuarze Francesca znajduje się kilkaset piosenek: zarówno największe przeboje włoskiej muzyki, jak i włoskie piosenki folkowe. Z równą pasją Francesco gra i śpiewa utwory z końca lat 50-tych, jak i oryginalne aranżacje współczesnych hitów.

Wspólnie z Francesco zapraszamy zatem na wieczór poświęcony Toskanii.

Zobacz aktualne wydarzenia i promocje

Od prawdziwej polskiej jesieni nie ma już odwrotu. Dlatego zapraszamy na dynię - najsmaczniejszy symbol jesieni.

Kiedy trwają mokotowskie Happy Pasta Hours w restauracji Pasta i Basta, domowe wino kosztuje tylko 4,99 a wybrane włoskie danie 12,99!

Najpopularniejsze dania restauracji Pasta i basta

Odbierz prezent urodzinowy: 19 złotych na pastę!

Klub urodzinowy restauracji włoskiej Pasta i pasta

Wejdź do Klubu urodzinowego restauracji Pasta i basta i odbierz prezent na swoje urodziny: 19 złotych na dowolną pastę oraz kieliszek domowego wina. Twoje zdrowie!

> Zapisz się

Wejdź do strefy przywilejów

Zacznij dostawać informacje o wydarzeniach, promocjach i sekretnych zniżkach, dostępnych tylko dla "strefowiczów".

Nie przekażemy nikomu Twojego adresu i nie będziemy zapełniać Twojej skrzynki pocztowej nadaremnie. Słowo!
Natomiast Twój żołądek, to już całkiem inna sprawa...